Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2018

Freezing Blood "Baal" - Recenzja

Obraz
Twór ten powstał w najciemniejszych piwnicach i gruzowiskach muzyków, na naszej scenie tak dobrze bluźniących, że chyba, aż dalej nie powinienem mówić. Połączenie osób, udzielających się w hordach specjalizujących się od ostrego typowego deathowego wpierdolu czy brutalu, aż po depresyjny black metal. Co z takiej mieszanki wynikło? Powstało black/deathowe młócenie w postaci Freezing Blood. Pod tą nazwą funkcjonują od 2012 roku i na swoim koncie mają demko "Altar of Goat", split "Desecration Rituals" i teraz EPkę pod tytułem "Baal", która została wzięta pod skrzydła Old Temple. Za wiele tutaj nie znajdziemy, całość trwa lekko ponad 12 minut, a na to składają się 4 kawałki. Wydanie numerowane, złoty CD.

  Już od kiedy miałem styczność z pierwszym ich demkiem, wiedziałem co się święci. Skład mówi sam za siebie. Będzie ostry wpierdol i tak jest. Nie pozostawiają żadnych jeńców. Całość przesiąka brutalnym, szybki, piwnicznym, zatęchłym i obłąkanym klimatem, …

Infidel "III" - Recenzja

Obraz
Formacja Infidel, z miasta mojego czarnego serducha, mianowicie Wrocławia, która oficjalnie funkcjonuje od 2006 roku. Weterani takich bandów jak Panzerfaust czy Deus Mortem mają na swoim koncie zaledwie dwa pełne albumy. Pierwszy z nich "Ejaculating Chaos", sprezentowany w 2009 roku, przedstawiał sobą zabójczo szybki i agresywny black metal z wyraźnymi elementami death. Minęło parę lat, aby znów wytoczyli swoje działa pod banderą tej formacji i wydawnictwa Old Temple. Niesławna "III" światło dzienne ujrzała pod koniec roku 2016 i dalej płynie nurtem black metalu, ale czystszego w swojej formie i bardziej stonowanego, lecz równie agresywnego. Pozwolę sobie, dopełniając to zdanie, przytoczyć przemyślenia muzyków: "Religię mamy w dupie..."

  Na sam początek moglibyśmy się zastanowić, dlaczego akurat nazwa "III"? Zespół z początku był kwartetem, ale z powodów osobistych Debaucher musiał odejść, więc miał szczątkowy wpływ na najnowszy album. Wszys…

Golgothan Remains "Perverse Offerings to the Void" - Recenzja

Obraz
Ile czasu już tak śledzę nie tylko naszą rodzimą scenę metalową, ale i kraje oczywiste dla gatunku. Tak, coraz cześciej pojawiają się u mnie pozycje z krajów Oceanii i to nie są byle jakie zespoły. Australijską scenę takżę śledzę już jakiś czas i wiem, że się w połączeniach blacku i deathu nie pierdolą! Za sprawą wydawcy Till You Fukkin Bleed trafiłem na prawdziwą czarną perełkę emanującą pośród pustki australijskiego undergroundu. Golgothan Remains powstali w roku 2015 i wydali swoje pierwsze demko. W tym roku zaś debitutują z albumem "Perverse Offerings to the Void" wydanym własnym stumplem i na czarnym placku, dzięki Impure Sounds. Dziesięć przesiąkniętych zgnilizną i mrokiem utworów składającyh się na krążek o długości równych 33:33 minut. Album jest deathowym pokazem na miarę starych materiałów Incatnation wraz z blackowymi wpływami dających wręcz monumentalne połączenie.

  Pierwszy kawałek zaczynający się krótkim intrem "Vehemence (Through Pain Divine)" da…

Elixir of Distress "Kontynent" - Recenzja

Obraz
Jakimś echem się w sieci ten krążek ostatnimi czasy odbił, prawdopodobnie za sprawą rozprowadzania promówek do redakcji. Jedna z nich trafiła i w moje łapska. Nie ulega wątpliwości, że jest to nowy twór na naszej scenie, o którym nie wiemy za wiele. List, który dostałem, także nie mówi dużo, poza tym, że dostajemy Polski Black Metal, 5 utworów, liryka nawiązująca do sowieckich obozów, prace zaczęły się w 2013 roku. Kto to tworzył, też za wiele nie wiemy. Podobno zaszło trochę zmian w składzie zespołu i żeby nie robić dalszego zamieszania, chcą się nie ujawniać. Ale gdzie tutaj spowodowane tym zamieszanie? No, ale jak chcieli, tak zrobili. Mamy prawie 50 minut surowego black metalu z przesłaniem ideologicznym. Dużo małych zespołów babra się w takiej tematyce i nie zawsze wychodzi im to na dobre albo czasem jest to zwyczajnie mierne. Choć wyszedł bym tu na hipokrytę, bo sam często takich zespołów słucham i nie będę kłamał, że podszedłem do tego dość pozytywnie. Lubię takie koty w wor…

Bastardös "Bastardös" [re-release] - Recenzja

Obraz
Do recenzji dostałem reedycję pierwszego albumu thrashmetalowego zespołu Bastardös, o tej samej nazwie. Trio pochodzi z Argentyny, mianowicie z Buenos Aires, a ich debiutancki krążek był wydany w 2015 roku, lecz nie zdobyli oni rozgłosu poza granicami Argentyny. Wcześniej wydali dwa dema: jedno zatytułowane „KM 24”,
wydane w roku 2009 oraz drugie: „Descraneados en las Calles”, wydane
dwa lata później.

    Warto byłoby sprawdzić, jak ten długograj się spisuje. Właśnie, powinienem jeszcze dodać, że nie przepadam za thrashem,
więc miłośników już na starcie proszę o uspokojenie się ewentualnym porzuceniu dalszej lektury.
  Okładka sprawia wrażenie, jakbyśmy mieli dostać po ryju smaczkami Ameryki Południowej. Bardzo efektowna! Sądzę, że ktoś dzięki niej mógłby się skusić na zakup tegoż albumu. Zacznę od strony technicznej, bo mam tu najmniej do powiedzenia. Mało mam do powiedzenia, ponieważ jakość nagrania stoi na wysokim poziomie. Tutaj wokal oraz każdy instrument słychać bardzo wyra…

Doomster Reich "Drug Magick" - Recenzja

Obraz
Doomster fucking Reich, jak to gdzieś na końcu bookletu było napisane. Jest to tak nieorygnialne, że aż nazbyt oryginalne. Specem nie jestem, ale jak przeczytałem tytuł "Drug Magick" to pierwsze skojarzenie - Electric Wizard. No, ale może po kolei, bo i tak już po odsłuchaniu całości miałem nie małą defragmentację mózgownicy i nawet wspomagacze nie były potrzebne. Nazwa Doomster Reich, nawiązuje, a jakże, do katunku doom. Za to w żadnym wypadku nie stroni tutaj od innych gatunków, gdyż brzmieniu i wokalowi, bardzo bliski jest tutaj także heavy metal, tyle, że w cięższej jego formie. Zespół gra od 2012 roku i zdążyli przez ten czas wydać album, dwie EPki, aż w końcu, w październiku 2017 roku, przyćpali nas drugim pełniakiem "Drug Magick". Krążek ten to sześć kawałków, dających prawie godzinę muzyki. Materiał ukazał się na złotym CD na łamach Old Temple. I to tyle słowem wstępu.

  Na start muszę pochwalić nietuzinkową oprawę graficzą. Po za samą muzyką, prawdziwą gra…

Embrional "Cups of Evil" - Recenzja

Obraz
Embrional. Kto tego hordu nie zna, oznacza, że nie śledzi sceny deathu w naszym kraju. Powstali w 2003 roku. Na tę chwilę mają na swoim koncie dwa demka, split i dwa pełne albumy. Niby niewiele, patrząc na dokonania tego komanndo, żyjących nawet krócej, ale nie da się ukryć, że tymi materiałami, narobili nie małego zamieszania na naszej polskiej scenie. Sami muzycy, po za tym tworem, mają nie jedną metalową bestię na swoim koncie, jako eks muzycy, czy także aktualni. A więc kommando weteranów, właśnie doczekało się wznowienia pierwszego demka z 2006 roku "Cusp of Evil". Niezmiennie na łamach labelu Old Temple wyszło 23 marca 2018 roku i dostępne jest w wersji A5 jak i zwykłym jewel case.

  Co mógłbym powiedzieć o tym materiale? Każdy kto ich zna, wie do czego są zdolni. Czy to live czy studyjnie. Nie bez powodu niejednokrotnie słyszy się, że band należy w naszym katolandzie jako "kultowy". Szczególnie po wydaniu pełnego albumu w 2012 roku "Absolutely Anti-Hum…

Occultum "Towards Eternal Chaos" - Recenzja

Obraz
Był kiedyś taki band o nazwie Amarok. Zajmowali sie typowym, szybkim, nastawionym na agresję black metalem i grali już parę ładnych lat na naszej rodzimej scenie. Jakoś na granicach 2015 Amarok został zawieszony, a na jego gruzach powstał Occultum. Na swoim koncie mają pierwszy album zatytułowany "Towards Eternal Chaos" i już na dniach pojawi się drugi krążek. Czy ta zmiana wyszła zespołowi na dobre? Po przesłuchaniu przeciętnych wydawnictw Amaroku, stwierdzam, że kurwa jak najbardziej. "Towards Eternal Chaos" wylazł na światło dzienne 20 lutego 2016 roku i ma w sobie 7 kawałków, które dają blisko 40 minut gry. Gatunek się nie zmienił specjalnie, za to podejście do niego już całkowicie. Wcześniejsza formacja była wydawana przez Hell is Here, teraz Occultum ukazuje się za pośrednictwem Old Temple na złotych krążkach.

  W przypadku tego albumu, trzeba przyznać, że z typowego agresywnego blacku przeszli w bardziej stonowany i przemyślany nurt. Już na sam start dost…

Witchfuck "Disgusting Rock’n’Roll" - Recenzja

Obraz
"Disgusting Rock’n’Roll" to EPka, która pokazuje, co dzieje się z muzykami, gdy się srogo napierdolą, a w kakofonii kaca następnego dnia, zastanawiają się co odpierdoliło i uznają to wydać. W takim wielkim skrócie, formacja Witchfuck, to kooperacja kilku muzyków, co nie jedne słowa zmienili w muzykę. Sama płyta, szata graficzna, teksty, kontekst, czy nawet dopisek "UGLY & DRUNK BLACK METAL PUNK!", samo mówi za siebie. Dostajemy thrashowo, blackowo, punkowo, obleśny, chamski i niskich lotów metal. EPka wyszła na świało dnia 21 października tamtego roku, przypominając pojedyńczy pijacki wyskok. Wraz z udziałem ich kawałków później pojawiły się dwa splity. Skupmy się na tym, co tam wyżygali. Dużo tego nie ma, bo 4 utwory, co daje ponad 13 minut samego słuchania, a to zostało przelane na złoty krążek za pomocą Old Temple i wsadzone w limit (ponumerowany, no szanuję!), co by trafił tylko do tych wszystkich oblechów słuchających tego typu żygowin, hehe.

  Ale już …

Waroath / Czarna Trumna / Cthulhu Rites "Black Oath Rites" - Recenzja

Obraz
Trzy zajebiste bandy, dwa dobre labele i jeden ciekawy krążek. To, co tutaj dostajemy jest istną mieszanką wszystkiego, co może być. Od szybkiej i agresywnej muzyki, po dużo spokojniejsze i nawet bardziej atmosferyczne blacki. Cały split trwa ponad godzinę, z czego najwięcej sceny kradnie ostatni band, jakim jest Cthulhu Rites. Trzy kawałki Waroath, trzy od Czarnej Trumny i aż osiem od Cthulhu Rites, a więc widać sporą różnicę. Za sprawą wyjścia tego sojuszu, jest Putrid Cult we współpracy z War Productions. Płyta ukazała się na początku stycznia tego roku.

  Zaczynając od pierwszego, co daje nam tutaj po mordzie, a daje, bo jest to nie co innego, jak Waroath. Staroszkolna metoda black/thrashu z lat 80-tych, ze stylem przypominającym pierwszą falę. Już chłopaków obserwuję od czasów ich pierwszego demka i ciągle czekam na pełne wydawnictwo. Nieźle sobie radzą z tym, co robią, a polskie partie wokalne dają jak najbardziej tutaj radę. Dostajemy różne dźwięki: cięcia ostrzy czy barbarz…

Empheris "Ye Olde Varsovia" Live 2015 - Recenzja

Obraz
Niedawno przyszła mi pewna tajemnicza paczka z logiem znanym niektórym osobom, co interesują się zinami, a w niej kilka rzeczy abym miał co robić, haha. Nigdy nie byłem jakoś specjalnie zwolennikiem wydawania wersji live, szczególnie zespołów bardziej niszowych, a tym bardziej posiadania takowych z wystepów, na których nie byłem! No, dzięki Adi, hehe! Ale wracając do samego materiału.
"Ye Olde Varsovia" został zarejestrowany 29 maja 2015 roku w warszawskiej Progresji. Grali jako support dla zespołu Varathron. Sam krążek wydany został za sprawą Bestial Invasion Records, ale był także do zdobycia przy okazji #29 numeru Necroscope Metalzinejako darmowy dodatek. Jeszcze jakby nam tego było mało, dostajemy utwory 10-11, które zostały zarejestrowane 24 lipca 2015 w Rock Side 99, także w Warszawie, tym razem grajac z Relentless, Ferocity i Hell Patrol. Zastanawia mnie, o co tu chodziło z dodaniem tych dwóch kawałków z zupełnie innej imprezy?

  Żeby od razu nie było, że się nie z…

Moloch Letalis "Krwawy Sztorm" - Recenzja

Obraz
Głośno ostatnio o Moloch Letalis. Projekt już na naszej scenie trochę jest, nie wspominając o tym, że macza w nim palce Diabolizer, znany z takich formacji jak np. Throneum. Szczególnie głośno zrobiło się za sprawą ich nowego pełniaka zatytułowanego "Krwawy Sztorm" i absolutnie się temu nie dziwię. Dziewięć szybkich strzałów, około 30 minut napierdalania i 100% black/death. Tutaj nie da się wiele więcej powiedzieć. Produkcja broni się sama. Po raz kolejny wydana za sprawą Old Temple. Na pewno miłym gestem jest, zamieszczenie tekstów w booklecie, bo są one co najmniej, mógłbym rzec, ciekawe. Płyta w wersji złotej jak to nas ten label już nauczył. Do wydania nie ma, co się przyczepić, pełen profesjonalizm.

  Dzieje się na tym krążku tak wiele, a zarazem ciągle to samo. Pierwszy kawałek "Wielka Egzekucja" wchodzi niemal bez ostrzeżenia, dostajemy tylko na początek dźwięki sztormu, po to, aby jego miejsca ustąpiły bębny, a zaraz po tym przeraźliwy krzyk wokalisty, w…

Manipulation "The Future Of Immortality" [re-release] - Recenzja

Obraz
Polski death metal. Niby taka oczywistość, ale czy na pewno? Pora na recenzję „The Future Of Immortality” zespołu Manipulation. Chwila… Przecież wydali ten album ponad dekadę temu! Owszem, wydali go w roku 2007, lecz w 2017 roku zdecydowali się na ponowne wydanie jako remaster. Wokale zostały nagrane na nowo przez nowego wokalistę.
   Warto byłoby jednak cokolwiek napisać o Manipulation. Otóż zespół ten został założony w 2001 r. w Gołdapie. Jednakże aktywny był do roku 2007, następnie w 2010 znów zaczęli grać, i grają aż do dziś.
Panowie nagrali jak dotąd dwa dema, jedną EPkę oraz trzy longplaye. Warto jednak zaznaczyć, że wydali ponownie jeden z full-lenghtów. Czy wyszło to dobrze? Zapraszam do lektury.
   Zacznę od wokali. Wokalista odwala tu naprawdę zajebistą robotę. Doświadczymy zarówno wysokich screamów, jak i niskich, gardłowych growli. Czasem możemy usłyszeć czysty wokal, lecz jak dla mnie to kompletnie zbędny zabieg. Ponadto wokalista zaznacza w bardzo dobitny sposób, że …

Hate Them All "Defender Of The Black Throne" - Recenzja

Obraz
W końcu wpadł w moje brudne łapska ten jakże brudny materiał. Już wcześniej oceniałem pierwszy ich krążek "Last Feast With The Beast", przy którego słuchaniu po dziś dzień mi się japa cieszy. Tym razem, za pośrednictwem Old Temple, najnowszy album śląskich wariatów pod tytułem "Defender Of The Black Throne"! Jak to wydawnictwo zapodało: "Nowy album prawdziwych wyznawców old-school metalu Hate Them All to dwanaście strzałów wymierzonych w tych którzy myśleli że wiedzą czym jest podziemny metal. Defenders Of The Black Throne powstał bez cięć, bez wklejek, bez zbędnej elektroniki tylko Czysty Bezkompromisowy Black / Death / Thrash Metal!". Jak to więc wypada w praktyce? Może zacznę od samego CD, bo trzeba przyznać, że Eryk nie szczędzi środków, nie tyle, co się jakoś poligrafia poprawiła i jest po prostu więcej do poczytania, ale i każdy z jego ostatnich krążków jest na złotym CD z grafiką z okładki. Sama okładka zaś w konwencji poprzedniej. Jest rog…

Cadaveric Possession "Sanctity Collapsed" - Recenzja

Obraz
Trzeba to przyznać, Slav nie jest człowiekiem, który usiądzie na dupie. Zaraz zaweźmie się i będzie tworzył nowy projekt. Dla mnie to akurat nie problem, bo jego produkcje łykam jak pelikan. Nie inaczej było z założonym pod koniec tamtego roku Cadaveric Possesion. No i jak na razie wypluł już jedno demo zatytułowane "Sanctity Collapsed". W grudniu wydał go Demented Omen of Masochism na taśmie, potem zaś, na początku tego roku, Putrid Cult na CD. Demko to zostało nagrane z Ketzerem na garach i zawiera w sobie 6 utworów, o łącznej długości 20 minut, z czego pierwszy i ostatni to intro oraz outro. Co zatem dostajemy? Black, ale to tak tylko w ogólnym znaczeniu...

  Dostajemy tu piwnicę najcięższego kalibru. No schodzisz, a tam syf, kurz i mrok. Tak to brzmi. Generalnie intro i outro się od siebie nie różnią, jakieś ambientowe wstawki wprowadzające w klimat schodzenia po schodach piwnicy. Co przedstawia sobą sama muzyka? Musze przyznać jedno, jak spojrzałem na okładkę, potem …

Enoquian "Llamas De Gloria Primera" - Recenzja

Obraz
Argentyński Black Metal... z jednej strony wściekły i opętany, a z drugiej klimatyczny i opanowany. Przyszło mi odsłuchać debiut formacji Enoquian i ich pierwszego, wydanego pod koniec tamtego roku, krążka zatytułowanego "Llamas De Gloria Primera", wydanego w kooperacji labelu naszych wschodnich sąsiadów z Sathanas i el savadorskiego Morbid Skull. Album zawiera 8 kawałków składających się na blisko 40 minut grania. Referencyjnym gatunkiem tutaj jest Black Metal, ale jak na moje ucho, ewidentnie najwięcej jest z Melodic Black Metal i nie tylko.

   Jak to mawiają, nie oceniaj książki po okładce, ale jednak ona ma zrobić pierwsze wrażenie. Jak na to patrzę, to muszę przyznać, że jakiś taki kosmos, trochę lawy... Pomyślałem, że jakiś death metal. No, kuźwa nie, ale też nie tak do końca. Niby miałem dostać surowy black metalowy kąsek, którego aż się chce odsmażać, a dostałem dziwną, ale nawet ciekawą hybrydę. Czysty blek to to na pewno nie jest, wiele motywów czy riffów jest po p…

HateCrime "A War That Doesn't Exist" - Recenzja

Obraz
Zima, stare budynki, dywan na ścianach, sroga wódka, brukiew na przegryzkę i kałasznikow w każdym domu. Nie ulega wątpliwości, że dzisiaj zajmiemy się produkcją sąsiadów ze wschodu. Putrid Cult zrekrutowało gości z Petersburga, wprowadzając na nasz rynek trochę "rosyjskiego klimaciku". Czy faktycznie można się poczuć jak na Sybirze? Jak miał bym mówić za siebie, to nie, ale ten album najprawdopodobniej nie miał tego na celu. Formacja została utworzona w roku 2013, ale swojego pierwszego pełniaka "A War That Doesn't Exist" wydali w tym i to na łamach polskiej dystrybucji. W domyśle grają Black Metal, ale jak to na wschodnie kapele często się składa, czy to rosyjskie, ukraińskie powiedział bym raczej, że Melodic Black Metal.

  Jakoś specjalnie wiele tego typu kapel nie miałem przyjemności lub nie przyjemności słuchać. Za melo blekami mocno jakoś nie przepadam, ale skoro się Morgul zainteresował tą kapelą, to trzeba się było temu bliżej przyjrzeć. Czego by się …

Aragon "Call of the Beast" - Recenzja

Obraz
Są jeszcze takie zespoły, które robią muzykę niczym niedosmażony kotlet, surową jak diabli. Formacja Aragon zawsze robiła takie niedosmażone i niedoprawione kąski. Być może dlatego tak bardzo upatrzył ją sobie Morgul z Putrid Cult. W przypadku "Call of the Beast" nie mogło być inaczej. Choć sam zespół istnieje od 1992 r., jest to dopiero ich drugi pełny album, za to ma sporo EPek na swoim koncie. Dostajemy lekko ponad 40 minut srogiego, agresywnego, surowego, jak najbardziej wulgarnego i niepoprawnego black metalu, czyli to, co lubimy najbardziej.

  Na pewno ciekawą cechą albumu jest to, że przed niemal każdym kawałkiem, nie licząc "God (anthem of the beast)" i "Goat (the lust murder)", znajduje się nagranie z jakiegoś przestępstwa, najczęściej przesłuchania. Inaczej jest w przypadku "Whore of darkness", gdzie ludzie nawołują do morderstwa (ah, nasze wspaniałe katolickie społeczeństwo). Liryka samych utworów jest wulgarna, brutalna, pełno jes…

Kły "Taran-Gai" - Recenzja

Obraz
Chciałem się za tę recenzję zabrać dużo wcześniej i jakoś się w sobie zebrać nie mogłem. Ale sprawca tego, że jest to u mnie, przekonał mnie, haha. No i tym bardziej, że ten band został zabrany pod skrzydła Pagan Records i wydaje pełniaka, więc może jest warty trochę uwagi? Omawiany tutaj album wyszedł i ujrzał świat za sprawą zina pewnego pozera (pozdro Adi i dzięki!), mianowicie R'lyeh, a dokładniej numeru #13 (szczęśliwie haha). A więc nie ma tutaj żadnych oczotrysków, jest sobie płyta, wciśnięte w cardsleeve, a w środku mamy bookleta z tekstami. Takie typowe "magazynowe" wydanie. Ku mojemu początkowemu przerażeniu, demko to trwa, aż 44 minuty! Myślałem sobie, mam do czynienia z jakimś raw blekiem, czy innym atmo, czy jak to sobie gadają depressive suicidal. No byłem blisko, bo można to podpiąć pod atmo, ale nie takie typowe. Co utrudnia mi (bo kompletnie tego nie znam) ocenienie warstwy lirycznej, nazwy utworów, czy to się wszystko kupy dupy trzyma, ponieważ album…

Gravelord "I" - Recenzja

Obraz
Chyba nie za bardzo mogę zrozumieć tą aktualną modę. Coraz częściej widuje się kapele, które są mieszanką black thrash, a tutaj mamy kolejne dziwo, które próbuje być cięższą wersją Rock'n Roll. Nikogo nie powinno więc dziwić, że ten gatunek każe się nazywać Black'n Roll. Choć rozumiem tutaj pewne nawiązanie do podejścia do blacku jeszcze sprzed dwóch dekad. Goście z gdańskiej formacji Gravelord, których tu mogę przedstawić, za sprawą Putrid Cult, jak i ich pełny album, tutaj omawiany, na łamach tegoż labelu, mieli w swojej historii, cztery lata temu demko, wydane na kasecie, trwające lekko ponad 13 minut. Tutaj mamy już pełniaka pod jakże oryginalnym tytułem "I" z prawdziwego tego słowa znaczenia, bo album ma dziesięć utworów i trochę ponad 40 minut trwania. Swoją premierę miał 3 marca tego roku.

  Nikogo pewnie nie zdziwi, jak wspomogę się tu określeniem, że kapela korzysta z wielu zapożyczeń i stara się być swoistym hołdem takich kapel jak Midnight czy też Nilf…