Martwa Aura / Odour of Death "Credo in Mortem" - Recenzja



  Zapach trupa zostaje zaserwowany dożylnie w podwójnej dawce z tegorocznym splitem Martwej Aury i Odour of Death. Rodzmie podziemie wypluło pod szyldem Putrid Cult razem z Under the Sign of Garazel Productions ponad 40 minutowy materiał ociekający czarnym metalem i śmiercią. Oba zespoły zaserwowały tekstowo ukłon w stronę drugiego. Śmierć a jednoczy.

  Martwą Aurę śledziłem od ich początków, a debiut kręci się u mnie regularnie. Fakt opuszczenia pierwotnego wokalisty przyjąłem z odrobiną zawodu, bo pasowało to wszystko tam wyśmiencie. Ostatnia EP nie podeszła mi tak jak poprzedniki. Brakowało polskich wokali i stał się to znacznie bardziej generyczny black metal. Potem czekałem długo na coś nowego, jakiś powiew śmieższej martwej. Bagatela minęły 3 lata. Zaś to co usłyszałem tutaj już uradowało moje przegnite serce. Powrót do ciężkiego, ale za razem całkiem szybkiego black metalu z masą zwolnień. Dodana melodyka wśród gitar i żywa, nie drewniana perkusja. Grało tutaj znacznie pdoobniej do pierwowzrou. Zrozumiane polskie wokale, co jest zajebiście na plus. Nie da się ukryć, że to nie jest już ten sam zespół. Niby zamysł podobny, wykonanie także, ale jednak, no cholera to nie to samo. Jak dla mnie obie Martwe Aury jest to muzyka wyjątkowa w swojej dziedzinie. Ale lata dały swoje i po "Tenebrae Divine" w końcu to czego chciałem. Po tych wstawkach z czystym wokalem to od razu widać, że woksuje tutaj gość z Ur, to idzie wyczuć.

  Za to Odour of Death nie zmienił się aż tak bardzo jak by się mogło wydawać. Na pewno więcej polskich akcentów można znaleźć, teksty są bardziej zrozumiałe kiedy woksowane w naszym języku, ale wszystko zachowuje swój pierwotny fason. Za to muzycznie, brzmieniowo było znacznie bardziej przegnite i obdarte z melodyjności. Tym razem została dołożona spora dawka melodyki, jak i takiej typowej blackowej skoczności. Jednak konwencja, któą mieliśmy na ich pełniaku znacznie bardziej mnie przekonywała. Ale łącząc to z poprzednim zespołem, brzmi to jak należy. Oba się brzmieniowo tak zgrywają, że jest cholernie łatwo popierdolić, które aktualnie gra.

  Dawno jaki split nie sprawił mi tylu problemów. Nie przepadam za takimi niewielkimi dawkami utworów od każdego zespołu na jednej płycie. Ale to co cholera tutaj się znajduje, zakoczyło mnie kilka razy pod rząd. Przy każdym odsłuchu. Oba zespoły grają jakby były w symbiozie. Były zupełnie inne, a teraz to ja musiałem niejednokrotnie się zastanawiać, który aktualnie gra. Ciągłe roszady w składzie, inne kierunki grania, pogubić się w tym można. Za to jeżeli chodzi już o samą grę i jak się tego słucha, no to jest już trup do kwadratu. Powiew świeżości i zgnilizny zarazem. Credo in Mortem to obowiązek każdego śledzącego polskie podziemie.

Tracklista:


  1. Martwa Aura - Noc kiedy zniknęła cała ludzkość
  2. Martwa Aura - Odór śmierci
  3. Martwa Aura - Na skraju pustki
  4. Odour of Death - Martwa aura
  5. Odour of Death - Diabeł w moim sercu
  6. Odour of Death - Solace
  7. Odour of Death - Insignificance of Existence
Ocena 4.0/5


Do nabycia:
https://www.utsogp.pl/martwa-aura-odour-of-death-credo-in-mortem-cd-p-1882.html
https://www.putridcult.pl/martwa-aura-odour-of-death-credo-in-mortem-p-2568.html

Komentarze

  1. Split jest przechuj. Zanim dotarłem do OOD (który bardzo lubię) przez 4 dni tłukłem w kółko cześć martwej aury. Melodyka, kompozycja, teksty- poziom zawstydzający innych.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Nekkrofukk "Antikkrist Venomous Uteroplacental Injekktor Of Goat Semen & Mephistophallus Thermonukklear Messiah Violation" - Recenzja

Kły "Szczerzenie" - Recenzja

Podsumowanie dem - marzec 2020