Posty

Pistilos Opium "Hibrido" - Recenzja

Grafika
  Wydawca: Fallen Temple   Nie za długi materiał bo blisko 20 minut. Za to jakiego. Pistilos Opium to chilijski zespół, który został odkopany przez nasz rodzimy label. Jako, że południowa Ameryka dobrze mi się kojarzy, gdyż wręcz wylewa się z tych krajów mnóstwo dobrych, surowych czy agresywnych albumów, takich jak lubię. W tym przypadku nie jest inaczej.   Pistilos Opium na pierwszy rzut okazało się być dla mnie dość sporym zaskoczeniem. Spodziewałem się srogiego metalu zalatującego dużą ilością thrashu, grobu i smrodu. Dostałem staromodną dawkę deathu z pogranicza doomu. Ale nie takiej zagłądy, że aż ciężar gitar wgniata nas w podłogę. Na tym albumie, aby dostać to czego chcemy musimy uzbroić się w cierpliwość. Chilijczycy lubią budować napięcie poprzez zgrabne solówki, chwytliwe wstępy, przedłużające się momenty. Nie ma nagłego wrzasku, bezładu w napierdalaniu na bębny, czy skrzących się gitar w chaosie. Tutaj każdy moment dobrze utrwali się w naszej czaszce czy tego chcemy czy nie.

Grave Circles "Tome I" - Recenzja

Grafika
  Wydawca: Werewolf Promotion   Przyzwyczajony już do rodzaju płyt jakich mogę się po tym labelu spodziewać, włożyłem płytę bez jakiś większych zastanowień. Czekałem na obskurny black prezentujący najciemniejsze zakamarki piwnic i wokal rodem z północy. Jednak duet z Ukrainy mnie zaskoczył i to nie mało.  Pewnie nigdy bym nie usłyszał o tym debiucie, gdyby nie lokalny label, który wręcz podstawił tę płytę pod nos. I bardzo dobrze, oby więcej takich, a nie będę czuł przesytu.   Grave Circles ukazało się już w 2017 roku, my mamy styczność na naszym rynku z tą płytą od niedawna. W momencie kiedy piszę tę recenzję, można już odsłuchać nowszą płytę zatytułowaną, jakby ktokolwiek się jeszcze nie spodziewał - "Tome II". Jednak zabieg wydawcy sprawia, że prawie połowę następnej płyty może odsłuchać już tutaj. Sama EP i pierwotne trzy utwory trwają jakieś 18 minut, całość płyty za to jest dwa razy dłuższa. Trzy ostatnie numery, są kawałkami live, które ukazały się w pełnej wersji w &q

Vermisst "Emanacje prawiecznych widm" - Recenzja

Grafika
Wydawca: Fallen Temple     Bliżej premiery dostałem kasetę od Fallen Temple, ale musiało mi się zapomnieć i poszło w niebyt. Vermisst to nazwa, która chodziła mi po głowie już od jakiegoś czasu i sprawdzając moje poprzednie mieszkanie natrafiłem na parę zgub. Tak więc mogą się pojawić nieco spóźnione recenzje, ale muzyka to nie dziewczyna. Nawet jak się o niej zapomni to nie ucieknie.   Fallen Temple nie po raz pierwszy raczy nas nieznanym, powstającym, wyjętym prosto z czeluści zespołem. Ten duet akurat wyjęty z czeluści poznańskich piwnic. Na swoim koncie mają już EP, o której będę pisał, jak i kompilacje czy splity. "Emanacje prawiecznych widm" to demko, od którego się wszystko zaczęło, zacznę więc i ja.   Vermisst mam wrażenie, że zagubił się trochę w czasie, bo utknął w pierwszej połowie lat 90tych. Mógłbym podsumować, stara norweska szkoła black metalu, jednak było by to niedopowiedzenie. Mamy tutaj dużo wpływów skandynawskich, jednak nie stronią od naszych polskich kor

Nurt Ognia "4 Nurt Ognia" - Recenzja

Grafika
   Z Nurtem Ognia to dopiero mój pierwszy romans. Nie miałem okazji zapoznać się z tym projektem wcześniej, ani tym bardziej odsłuchać.  Płyta przyszła pocztą, długo się nie zastanawiałem nad tym co otrzymałem i wrzuciłem w odtwarzacz. Może to nawet lepiej, bo element zaskoczenia się znalazł. Co do wydawcy płyty to jak na ten moment, a na pewno kopia którą posiadam, jest wydana własnym stumptem, więc tym razem recenzja bez wydawcy.   Jeśli mam być szczery, niejednokrotnie dostałem płytę, jakiegoś nieznanego nigdzie blacku, o przedziwnej lub bardzo uproszczonej okładce i do bólu generycznym stylu. Zasadniczo niczego nie oczekiwałem po tej płycie. Pierwsze odpalenie zostawiło niemałe zdziwienie, bo miałem wrażenie, że odtwarzacz mi się skopał. Na szczęście nic z nim się nie stało, a zamierzenie było takie, żeby muzyka brzmiała na jak najbardziej nierówną i chaotyczną. Chaos dzieje się nie tylko w samym brzmieniu, ale i gatunku, który podjął Nurt Ognia. Nie da się jednoznacznie powiedzieć

Sacrofuck "Ekstaza Upodlenia" - Recenzja

Grafika
Wydawca: Putrid Cult   Warszawiacy już od jakiegoś czasu przewijają przez podziemie, na tej stronie także co nie co można było zobaczyć. Pierwszy raz mamy okazję posłuchać Sacrofuck przez pół godziny na ich pierwszym pełnoprawnym długograju. Patrząc na poprzednie płyty na których mieli okazję się zaprezentować, nie powinno nikogo dziwić, że akurat Putrid Cult zajęło się ich wydaniem. Można powiedzieć, że byłem pewny, że zostanę obrzygany w taki sposób, że to polubię.   Sacrofuck zawszę wydawał mi się tworem takim bezpłciowym. Sam nie wiedział do końca czym chciał być i kim się inspirować. Po splicie z Enterchrist, który zarzygał nas po mistrzowsku myślałem, że już wiedzą do czego grają. "Ekstaza Upodlenia" targetu nie zmieniła, bo nadal mamy obrzydliwy death metal z domieszka grindu. Sposób wykonania już tak. Będę bardzo często odnosił się do splitu z 2018 roku, bo reszta była zbyt mało pamiętliwa dla mnie. Im nowszych rzeczy się słuchało, tym miałem wrażenie, że bardz

Podsumowanie dem - czerwiec 2020

Grafika
Poroniec "Demo II" - zaczynamy bardzo polskim akcentem i poetycko brzmiąco polską nazwą. Ale jak to wychodzi brzmieniowo? Jak black metal okraszony ciężkimi, czysto brzmiącymi wokalami z polskimi tekstami. Szczerze chciałbym coś więcej powiedzieć, ale nie ma co. Niestety w życiu się nasłuchałem takich rzeczy i specjalnie różnie to jakoś nie brzmi. Warto jednak sprawdzić i przekonać się samemu. Pochwalić za to mogę datę premiery. Chyba specjalnie czekali na 1 czerwca. https://poroniec.bandcamp.com/album/demo-ii Ancient Torment "Of Wolves and Pain" - Tutaj skandynawia bardzo mocno. Nawet nie muszę podawać w przykładach zespołów, które były inspiracją, bo można łatwo wywnioskować siłą dedukcji. Typowa dla gatunku melodia, całkiem porządna realizacja, odczucia piwnicy nie ma, wokal przyrównywany do bez składnych blackowych ryków. Czyli coś co dobrze znamy. https://ancienttorment.bandcamp.com/album/of-wolves-and-pain Gravesend "Preparations for

Podsumowanie dem - maj 2020

Grafika
Nekrofilth "Devil's Breath" - miesiąc zaczynamy od czegoś, jak sama nazwa wskazuje, paskudnego i obskurnego. Bo taka jest właśnie muzyka serwowana przez amerykańców już od ponad dekady. Wiele innowacji znaleźć tutaj nie można, gdyż wnioskować można, że twórcy założyli sobie, aby muzyka brzmiała jak zaśpiewane przepitym gardłem blackowo/thrashowo/punkowe rytmy. Choć nie można powiedzieć, że konwencją się nie bawili. Perkusja jest o tyle ciekawą tutaj rzeczą, że w szybszych tempach brzmi jak obskurna i typowa pod demo pusta nawalanka, a w spokojniejszych kawałkach wychodzi bardziej ponad plan gitary z dosadniejszym brzmieniem. https://nekrofilth.bandcamp.com/album/devils-breath-the-demos Clairvoyance "Clairvoyance" - jak patrzę na okładkę, następnie odpalam muzykę, to mam wrażenie, że polacy odnośnie robienia death metalu uczą się od najlepszych. I wychodzi to pierwszorzędnie. Demko wciągnęło jak bagno, tylko czekać, aż wydadzą coś większego. https://c