Posty

Mentor "Cults Crypts and Corpses" - Recenzja

Obraz
Nareszcie, cholera, nareszcie! Doczekałem się wyczekiwanego przeze mnie materiału, a mianowicie "Cults, Crypts and Corpses" sosnowieckiej grupy Mentor, która zadebiutowała dwa lata temu albumem "Graves, Guts and Blasphemy". Miałem okazję zapoznać się już jakiś czas temu z ich graniem przesłuchując ich twór. Nie było w nim nic odkrywczego, ale mimo to spodobał mi się na tyle, że postawiłem go dość wysoko, jak na jego prostotę. Miałem również przyjemność posłuchać ich muzyki na żywo, a konkretnie na festiwalu Niech Cisza Milczy. Cóż, z występem podobnie jak z debiutem. Jednak pomimo tego bardzo mi się podobało, również po koncercie zamieniłem parę słów z wokalistą.

  Ale pora zejść na temat ich drugiego krążka. A więc, co znajdziemy na Kultach, Kryptach i Zwłokach? Już piszę. Otóż znajdziemy tu... Więcej tego samego, czyli Szatan, morderstwa, krew, zło, niedobro (resztę wyrazów dodajcie sami). Ale spytacie, „a co kurwa z warstwą muzyczną?”. Już tłumaczę. Tu zaskoc…

Monstraat "Scythe & Sceptre" - Recenzja

Obraz
Tradycją jest, że raz na jakiś czas dostanę coś surowego i parującego. Istniejący już od niemal 20 lat duet ze Szwecji, przygotował po latach swój drugi pełny album. Wydawnictwem tej płyty zajął się nasz rodzimy Fallen Temple. Trochę ponad 30 minutowy surowy black, rodem z północy, zamieszczony na dziewięciu kawałkach.

  Jeżeli ktoś znał Monstraat wcześniej, wie czego się spodziewać i nie dostanie ni mniej, ni więcej. Duet robi black takim, jakim go znamy ze starych nagrań z lat 90-tych. Wyczuwalny powiew lodowatego wiatru niczym w "A Blaze in the Northern Sky", wokal wyjący jak w najgorszym skrzekliwym koszmarze, jakby Dead wciąż był żywy. Gitary i perkusja brudzą klasycznymi motywami, przypominając klimat "Pentagram" czy "De Mysteriis Dom Sathanas". Wszystko domknięte w bardzo gęstej i ponurej atmosferze, takiej jak gatunek przyzwyczaił. Wśród wszystkich utworów znajduje się intro i outro, reszta utrzymuje podobną stylistykę. Pomijając może jedynie …

Hell's Coronation / Cadaveric Possession "Cadaveric Goatserpents' Coronation" - Recenzja

Obraz
Dwa projekty blackowe, które na koncie nie posiadają wiele, a są całkiem rozchwytywane. Nie bez powodu, bo nie robią tego jakieś niedoświadczone młokosy, a goście znający się na rzeczy. Split powstał za pośrednictwem Black Death Production i Putrid Cult w limicie 300 sztuk. Całość trwa lekko ponad 40 minut. Na pierwszy ogień dostajemy cztery kawałki Hell's Coronation wraz z intrem, a Cadaveric Possesion prezentuje pięć utworów, również z intrem. Tyle byłoby z teorii, przejdźmy do muzyki.

  Na pierwszy rzut leci Hell's Coronation i nowości tutaj raczej nie powiem. Dwóch bardzo dobrze znanych bluźnierców, również z tego, że są zawsze tam gdzie Khaos. Kto zna ich poprzednie EPki, ten wie, czego się spodziewać i jakie dymy robią w utworach. To jest nic innego, jak jeszcze więcej dobrego. Jest wyczuwalne mnóstwo podobieństw np. pierwszy utwór "Devil Invocations Of The Swampy Forrest" bardzo mi przywodzi na myśl otwierający kawałek z płyty "Unholy Blades of the Dev…

Insidius "Infamia" - Recenzja

Obraz
Gdy po raz pierwszy zobaczyłem okładkę i odsłuchałem jednen singiel, byłem zniechęcony do albumu. Taki trochę Vader jakich wiele. Jednak nie ocenia się po samej okładce i w tej chwili jestem już po paru solidnych odsłuchach całości. Olsztynianie założyli zespół i byli nieaktywni przez 26 lat, po tym wydali debiut w 2016 roku, który gdzieś mi się obił o uszy. Zdarzyło mi się odsłuchać i gdzieś odstawić w kąt. Teraz wielkimi krokami zbliża się drugi pełniak zatytułowany "Infamia". Słychać duże postępy.

  Death Metal to kawał muzyki, w którym można być w głównej mierze skategoryzowanym zazwyczaj w dwóch przypadkach. Albo ten stary dobry Death Metal, albo ten nowoczesny. Są oczywiście fani i takiego, i takiego grania. Ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy, która nie łyka najnowszych wałków Deicide bez popity. Z "Infamia" mam ten problem, że balansują na obu tych płaszczyznach. Młodziki to to już nie są, nie da się tego ukryć. Muzycznie, w mojej opinii, starz…

Archgoat "The Luciferian Crown" - Recenzja

Obraz
Archgoat to zespół, który na swoje miejsce zasługuje. Chyba nie słyszałem jeszcze, żeby kogoś zawiódł. Szerzą pożogę, gdzie się tylko da i na każdym krążku. Jest wiele zespołów z kozą w nazwie, ale ta arcy jest jedyna. Całej ich historii podawać nie będę, a jest ona pewnie całkiem dobrze znana. "The Luciferian Crown", najnowszy album, wydany za sprawą Debemur Morti Productions, ujrzał światło dzienne 14-stego września 2018r. Nie będę ukrywał, że już po materiałach promocyjnych ostrzyłem zęby, a recenzja będzie i tak okiem subiektywnym, bo po prostu bardzo, kurwa, lubię ten band. I założę się, że nie jestem jedyny.

  "Messiah of Pigs" to pierwsze, co usłyszałem. Przywitały mnie dźwięku uboju i typowa dla Archgoat stylistyka grania. Spodziewałem się kolejnego, po prostu dobrego albumu. Jednak po przesłuchaniu całości, mogę stwierdzić, że dostaliśmy coś zupełnie innego. Zespół w swojej rzeźnickiej sztuce szlifuje się cały czas. Na samym początku jest "Jesus Chris…

Venenum _ Slaegt _ Impure Declaration- 13 X/ Szczecin - K4 - Relacja

Obraz
Wywiało mnie aż do Szczecina. Nie ukrywam, że nie było to planowane, ale cała tamtejsza elita się zleciała, że nie można było odmówić. W mieście byłem pierwszy raz, ale na wycieczki krajoznawcze nie było czasu. Klub był zaraz obok dworca, więc czasu starczyło na ogarnięcie jedynie piwa po piątkę i najbliższego monopola. Już na starcie były ciekawe przygody, które były absolutnie niezwiązane z samym wydarzeniem. Każdy kto był, słyszał o takim jednym Rosjaninie, który podjechał do nas rowerem, a jak to Polak z Ruskim, skończyło się na tym, że większość osób z klubu skutecznie wygoniło natrętnego pana. Zaraz po tym zjawiła się niebieska ekipa sprzątająca. Całości nie będę opowiadał, ale kto był, ten wie, że się głównie o tym mówiło, haha. Ale zmierzając do tego, co najważniejsze, trzeba było wejść do klubu.

  Przyznam, że opóźnienie było nie małe, ale jakoś niespecjalnie też mi się śpieszyło. Ekipa była również doborowa, nie było na co narzekać. Na pierwszy ogień pójść mieli poznańscy…

Apostasy "The Sign of Darkness" - Recenzja

Obraz
Południowo-amerykańska sena zawsze miała w sobie "to coś". U nich wiecznie żywe lata 80-te lub 90-te. Większość zespołów jest dość wtórna, ale młoda i z zapałem. Robią coś, co dziadki już nie specjalnie potrafią. Omawiany dzisiaj zespół tak do końca się z młodzików nie składa. Chilijske Apostasy sięga swoim pierwszym albumem roku 1991. Jest to typowe thrashowe granie adekwatne do tamtych lat. Płyta "Sunset of the End" doczekała się wznowienia, dzięki naszemu rodzimemu Fallen Temple. Nie dalej jak rok temu, zespół znów ruszył z działalnością i wydał EP zatytułowane "The Blade of Hell".  Ze starego składu pozostał jedynie Cris Profaner na basie i wokalu. Muszę przyznać, że tym, co ta płyta dawała, zachwycony nie byłem. Takie przeciętne granie lat 90-tych, lecz mocno podstarzałe. Mogłoby się już wydawać, że do formy nie powrócą. Brakowało w wokalu tego młodzieńczego zapału.

  Dziś jednak zajmiemy się najnowszym albumem, którym to jest "The Sign of Da…