Posty

Sacrilegium „Ritus Transitorius” - Recenzja

Obraz
Jest to band, którego chyba nie muszę nikomu przedstawiać, a jeżeli jest to konieczne, bo żył gdzieś w bieszczadzkim lesie, niech czym prędzej doedukuje się z takich rzeczy jakimi są "Wicher", "Jesienne Szepty", czy "Recidivus". Bogatej dyskografii może nie mają, a ze starego składu ostał sie tylko Suclagus dowodząc tej łajbie, jednak swoje piętno Sacrilegium na naszej rodzimej scenie odbiło. Kolejny "Wicher" to to z pewnością nie będzie, tego każdy mógłby się spodziewać, nie żyjemy w bańce XX wieku, tak więc i standardy się pozmieniały. Od poprzedniego albumu "Anima Lucifera" przyszło nam czekać na ten krążek trzy lata. Osiem kawałków, ponad 40 minut muzyki, a sama płyta tym razem została wydana już przez Werewolf Promotion. No to tyle z formalności.

  Co do samej muzyki. Jak to się ma do czegokolwiek. Dawka blacku, która motywami sięga lat 90tych, czerpiąc całymi garściami z wiadomych wzorców jakimi są Darkthrone czy Immortal i ni…

Abigail [JAP], Brüdny Skürwiel, Violentor [Wrocław] - Relacja

Obraz
Na ten wieczór przygotowywałem się prawie rok. Miało być brudno i skurwysyńsko już Black Silesia o to zadbało, zapraszając takie, a nie inne kapele. Ale wiadomo, poszło się tam dla thrasherów z Japonii. O samym klubie, organizatorze i tym co się tam na dole zazwyczaj dzieje wielokrotnie pisałem, więc nie ma co się za długo rozwodzić. Na merch tego dnia również nie zaglądałem, a alkoholu wystarczająco nie wpoiłem, w przeciwieństwie do muzyków. Ale zbędnie już nie gadając. Mieszanka zespołów była całkiem spora, gatunkowo nie było jednolicie, jak i samo pochodzenie to nie byli ludzie zza rogu z Radomia. Obyło się bez większych opóźnień, całkiem szybko przeszliśmy o rzeczy.

  Na pierwszy rzut poszła kapela z Singapuru. Zespół black metalowy, szczerze pierwszy raz ich widziałem, nie sprawdzałem również co chłopaki grali. Nie skłamię, gdy powiem, że jakoś mi nawet nie pasowlai do całej tej pijackiej zgraji z jaką mieliśmy do czynienia dalej. Jednak starali się, rozkręcić trochę towarzyst…

Nekkrofukk "Antikkrist Venomous Uteroplacental Injekktor Of Goat Semen & Mephistophallus Thermonukklear Messiah Violation" - Recenzja

Obraz
Kaos ostatnio swój jad wypluwał intensywnie w swoich innych projektach jak Goathrone, jednak to swojego najbrudniejszego dziecka nie porzucił i Nekrojebak po trzech latach doczekał się trzeciego pełnego albumu, który jak do tej pory bije rekordy w nazwie ociekającej złem i łamiącej języki - "Antikkrist Venomous Uteroplacental Injekktor Of Goat Semen & Mephistophallus Thermonukklear Messiah Violation". powodzenia dla tych, którzy będą chcieli to spamiętać. Otrzymujemy na mordę pięć utworów, niby podobnych do siebie, a jednak całkowicie różnych jak na ten twór, a przyjdzie nam przy tych żygowinach spędzić dobre ponad pół godziny. Wydawcy nie muszę chyba przedstawiać, bo Putrid Cult niezmiernie tutaj Nam serwuje bezeceństwa od Kaosa.

  Przerwa od Nekkrofukk w tym wypadku się przydała muszę przyznać. Dzięki temu udało się uzyskać niby coś co doskonale znamy, jednak Czegoś w pewnym stopniu nowego. Kaos miał tendencję do robienia coraz większej masarni w muzyce, a nawet już…

Tomb Mold/ Ritual Necromancy/ Of Feather and Bone- Wrocław - Relacja

Obraz
Czekałem i czekałem, aż się w końcu doczekałem. Chwila, w której zostały zapowiedziane te zespoły we Wrocławiu, byłą tą, w której wiedziałem już od samego początku, że ja tam będę. Takich kapel nie można było przegapić i aż mnie zdziwiło, że własnie całkiem sporo osób przegapiło. Behind the Mountain rec wytoczyło ciężkie działa. Przybyły do klubu D.K. Luksus trzy zespoły zza oceanu. W kolejności: Of Feather and Bone z Ritual Necromancy ze Stanów, jak i coraz lepiej kojarzony Tomb Mold z Kanady.

  Otwarcie bramek do tej death metalowej miazgii miało być o godzinie 19.00, więc sam koncert pewnie mógłby się zacząć 19.30 z półgodzinnymi przerwami, jednak jak to w branży zwykle bywa, nic nie idzie po myśli. Tak więc jeden zespół nie dojechał na czas i była obsuwa, ale na szczęście tylko na pół godziny, dało to chwilę czasu, aby poszwędać się jeszcze po mieście, uzupełnić gdzieś bak i takie tam.

  Jak do klubu można było wejsć, to pierwsze co robi każdy, to przygląda się merchowi. I co m…

Useless "Fall into Extinction" - Recenzja

Obraz
Dotarł do mnie projekt, o którym wiedziałem od dawna, ale jakoś nie szczególnie zwracałem na niego uwagę. Werewolf Promotion, gdyż jest wydawcą tego krążka, skutecznie mnie przekonał, abym to zmienił. Więc mamy przed sobą, trwającą prawie 40 minut płytę blackową, na którą się składa 5 utworów. Takie uroki atmo. A rzekomo taka ta płyta właśnie jest. Trzeci pełny album kwartetu w dorobku i kolejna dawka depresji. W końcu nie bez powodu taka nazwa.

  Już od samego początku, pierwszy utwór wprowadza mocno w błąd. "Endless Torment", nazwa całkiem adekwatna i jak na atmo nie przystało, rozpoczyna się bez żadnego ostrzeżenia zwyczajnym pierdolnięciem w blackowym stylu. Już nawet zaczynałem w głowie szukać, do czego mógłbym brzmienie porównać, z jakimi blackowymi zespołami przystawić, lecz po tych niecałych trzech minutach wszystko uległo diametralnej zmianie. Czemu? No ja nie rozgryzłem. Coś na wzór nowego spojrzenia na intro? Nie wiem. Jednak potem już dostajemy faktyczną muzyk…

BlackHorns "Rise of the Infernal Sorcery / The Oath" - Recenzja

Obraz
Z jaką to surówką przybywa tym raze Putrid Cult? Nie częśto się zdarzają materiały z tej części świata, mianowicie ameryki północnej, pod tym szyldem. Ale jak już się zdarzają, jest to pierdolnięcie klasy piwnicy i zbutwiałej szopy. Nie pierdolił się, wiedział, że może być nie dosyt muzyki, tak więc zamiast jedyny pełniak wydany przez amerykanów pod tytułem "Rise of an Infernal Sorcery", trwający niecałem pół godziny, dostajemy także kilkanaście minut dogrywki w formie jednej z demówek zatytułowanej "The Oath". Jedno surowsze od drugiego, a to wszystko w cenie jednej płyty.

  Pierwsze osiem utworów z "Rise of an Infernal Sorcery" to klasyka sama w sobie. 27 minut typowego black metalu, który zajeżdża momentami deathem, dając nie małe wrażenie, że inspirowali się takimi tworami jak Blasphemy. Jednak to mnie jakoś po tych rejonach nie dziwi, nie są to melodyjne popierdółki, a warczenie zarzynanej kozy w piwnicy i perskusja jak gąsienica. Chwila jakiegoś …

Stworz "Mój kraj nazywa się Śmierć" - Recenzja

Obraz
Przyszło mi zmierzyć się z jedną z bardziej docenianych przeze mnie kapel sprzed jeszcze paru lat. Miałem jakiś taki hype na te całe pagany na kiju, a Stworz robił to jak należy. Tak swojsko. Album "Zagony Bogów" do dziś dzień stoi wysoko u mnie na półce, mimo, że już nie wracam tak często jak z 4 lat temu. Na tę chwilę z tego projektu dostajemy coś co roku. W 2017 był album "Wołosożary", który jeśli mam być szczery budził we mnie mieszane uczucia. Po fakcie, jeżeli ktoś szuka atmosferycznego blacku, był na prawdę dobry. Jednak gdzieś cały klimat budowany przez ten zespół spierdolił. Niby lirycznie i intrem było jak należy, choć trafiały się kwiatki "Niech żyje śmierc". Może po prostu zamysłu nie zrozumiałem. W 2018 był split i to na prawdę udany. Nie spodziewałem się płyty przesiąkniętej stajnią i zbożem w butach, ale dostałem to czego się mogłem spodziewać. Teraz dostaliśmy koleny pełny album i znów mi coś nie leży jak należy. Płyta została standardo…